Nowe wcielenia legendy i czarne skrzynki, czyli nowości motoryzacyjne

Życie nie znosi próżni, a tym bardziej jego motoryzacyjna odmiana. Tu nudą nie wieje nawet przez moment. Ba, mamy wręcz wrażenie, że robi się coraz ciekawiej. I to pod każdym względem, co postaramy się udowodnić przytaczając te nowości motoryzacyjne, które zainteresowały nas najbardziej…

Legenda w nowej odsłonie

Wiernych fanów słynnego 24-godzinnego wyścigu Le Mans ucieszyła na pewno premiera kolejnej odsłony Forda GT. W końcu w 1966 roku, a zatem prawie pół wieku temu, to właśnie ten model zupełnie zdominował podium tych legendarnych zawodów! Czy o jego spadkobiercy będzie równie głośno? Na razie wiemy tyle, że w Detroit, które wybrano na miejsce premiery, nowy Ford GT przykuwał ogromną uwagę. Do seryjnej produkcji powinien trafić w końcówce 2016 roku, ale już dzisiaj możemy założyć, że ponad 600 KM pod maską i kierownica niemal wyjęta z bolidu Formuły 1 przypadną do gustu nabywcom. Oczywiście nabywcom z solidnie wypchanym portfelem…

Wizyty na stacjach benzynowych? Tylko od święta!

Co innego nowe Suzuki Alto, czyli zupełne przeciwieństwo wspomnianego Forda. Tu mamy już do czynienia z typowym samochodem do jazdy po zatłoczonym mieście. To z kolei oznacza, że i jego zalety mają być zgoła odmienne. Dość powiedzieć, że małe Suzuki napędza benzynowy silnik o pojemności 660 cm3, który – przynajmniej wedle zapewnień producenta – ma spalać… 2,7 litra na 100 kilometrów. Taka powściągliwość w wizytach na stacjach benzynowych zapewne przypadłaby do gustu Polakom, ale – niestety – Alto będzie można kupić wyłącznie w Japonii.

Kultowa terenówka w wersji… hybrydowej

Wracamy do kategorii samochodów kultowych. Tu bowiem duże emocje wzbudza informacja, jakoby nowa generacja Jeepa Wranglera miała być wyposażona w napęd hybrydowy. Nie ma co ukrywać – na pierwszy rzut oka brzmi to naprawdę ciekawie. Inna sprawa, że po chwili zastanowienia pojawia się pewna wątpliwość – czy takie rozwiązanie nie ograniczy drastycznie zasięgu Wranglera? Gdyby miało to być efektem ubocznym nowego napędu, miłośnicy terenówki będą pewnie sceptyczni. Nic dziwnego – przecież Wrangler od początku swojego istnienia kojarzy się z niemal nieograniczonymi możliwościami w terenie.

Japończycy skończą z gwałtownym hamowaniem?

Co nowego dla swoich klientów szykuje natomiast Honda? Japoński koncern postanowił upiększyć model CR-V. To samo w sobie żadnym zaskoczeniem nie jest, ale tempomat „i-ACC”, który znalazł się w wyposażeniu CR-V, już tak. Innowacją japońskiego systemu jest stałe monitorowanie sposobu jazdy nie tylko samochodu jadącego przed Hondą, ale także tych znajdujących się na sąsiednich pasach. Tempomat może rozpocząć hamowanie już z pięciosekundowym wyprzedzeniem. W efekcie manewr ten ma być znacznie bardziej płynny. W zamyśle ma wręcz wykluczyć gwałtowne hamowanie…

Samochód z domieszką… samolotu

Tymczasem w Austrii do samochodów Volkswagena ma trafiać sprzęt podobny do tego, jaki w samolotach nazywamy czarnymi skrzynkami. Jego głównym zadaniem będzie dokładne odtworzenie przebiegu wypadku, ale na tym lista możliwości wcale się nie skończy. Na telefonie komórkowym kierowcy urządzenie ma wyświetlać wiele informacji przydatnych i podczas jazdy, i w trakcie postoju. W tym drugim przypadku jest to chociażby miejsce postoju auta, czyli opcja, którą klienci docenią pewnie zwłaszcza po wyjściu z dużego hipermarketu. Nie od dziś wiadomo przecież, że to wtedy szukamy swojego auta najdłużej…

Jak widać, producenci samochodów ani myślą o zimowym śnie. A skoro tak, to czekamy na jeszcze więcej!

Leave a Comment